Coś na rozgrzewkę, czyli znowu o procentach.

1kieliszek yangmei.jak-zmniejszyc-fotke_plW zimowy wieczór,  kiedy wiatr hula za oknem, czas wyciągnąć butelczynę i  nacieszyć wzrok a także inne zmysły wspomnieniem lata zaklętym w tym napoju….. 

anioł2Poszłam kupić miotłę i pani w sklepiku z mydłem i powidłem namówiła mnie na kupno słoja do nalewki z owoców yangmei 杨梅酒. Kobieta pewnie nie zdawała sobie sprawy na jak podatny grunt trafiła ta sugestia. No cóż, za słój przepłaciłam 15 julków, ale nauka przecież kosztuje.                                                          (julki-yuany-chińska moneta) 424087_10151396636248331_588222849_n

W czerwcowe dni na ulicach Ningbo oraz innych miast i miasteczek prowincji Zhejiang widać ludzi niosących wyściełane liśćmi koszyki a w nich owoce yangmei, maszerują także słoje wypełnione pochlipującym bezbarwnym płynem (o stężeniu alkoholu ok. 50%, bo taki jest najlepszy na nalewkę). Jest to typowe dla regionu Chin Zhejiang, natomiast nieznane i raczej nie praktykowane w innych zakątkach Kraju Środka.

Zacznijmy od owoców, bez których nie byłoby tej wspaniałej nalewki: yangmei łac. myrica rubra, ang. waxberry, china bayberry lub yumberry, a po polsku owoc chińskiego drzewa truskawkowego. Z truskawkami mają tyle wspólnego, że są to owoce sezonowe-pojawiają się tylko raz w roku na kilka tygodni i są bardzo delikatne oraz trudne do przechowania. Co prawda Chińczykom udało się opatentować truskawki, które zbiera się cały rok, ale czy są one tak zdrowe i wyśmienite w smaku jak nasze kaszubki? Chyba jednak do owoców yangmei podchodzą z większym respektem, nie ingerują w rytm Matki Natury i rozkoszują się ich smakiem tylko jeden sezon w roku.                    Smak yangmejki mają kwaskowo-słodkawy-winny z “lekką nutą dekadencji”. Trudno opisuje się smaki, dlatego najlepiej spróbować tego (nie)zakazanego (póki co) owocu.    Tyle o walorach smakowych, natomiast do zdrowotnych należą: zawarte w nich antyoxydanty, flawonidy oraz duże ilości witaminy C i E działają odmładzająco, wygładzają skórę, wzmacniają system imunologiczy. Te niepozorne okrągłe owoce o średnicy 3-4 cm i wiśniowym kolorze znane są w Chinach od co najmniej 2000 lat. Legenda głosi, że pączki kwiatów zakwitają w nocy, a kiedy zaczyna świtać znowu zamieniają się pączki. Niestety, kogoś, komu uda się zobaczyć kwiaty w rozkwicie, spotka kara. Ciekawe czy to kara za ciekawość świata, czy za odwagę, czy za spryt i inteligencję? Wygląda na to że nikt nie widział, albo że ten kto widział został ukarany i już nie podzieli się z nami urodą tego kwiatu la fleur fatale. DSC_4899.jak-zmniejszyc-fotke_pl 12.jak-zmniejszyc-fotke_pl Następnym ważnym składnikiem jest 酒 czyli procenty (wódka!). O tym trunku można by książkę niejedną napisać, a nawet dzieło wielotomowe stworzyć, ja spróbuję opisać to krótko. Ta sama Pani, która zaopatrzyła mnie w miotłę i uszczęśliwiła słojem na nalewkę, zaprowadziła mnie do pobliskiego sklepiku z wódką i tam po krótkiej rozmowie ze sprzedawcą wlano do mojego słoja 53% wódkę z sorgo 高粱酒. Sprzedawca nawet napisał sobie znaczkami reklamę: dobra wódka, po wypiciu głowa nie boli. Pożyjemy zobaczymy…         11.jak-zmniejszyc-fotke_pl Po udanych zakupach ruszyłam na miotle do domu, aby czym prędzej zabrać się za robienie nalewki. Oczywiście najpierw naradzałam się z sąsiadami i wszystkimi, którzy akurat napatoczyli mi się w drogę. Konsultacje z sąsiadami oraz innymi osobami, które bardzo chętnie dołączały do dyskusji były o tyle trudne, gdyż każdy w Zhejiang ma swoje sposoby i „niezawodny” przepis, który jest tradycją rodzinną.      To trochę tak jakby pytać w Polsce o przepis na pierogi albo bigos, tyle receptur co rozmówców. Niby to samo ale… Same same but different! I tak moża było się dowiedzieć, że nalewkę należy dosłodzić cukrem, a najlepszy jest ten w dużych kryształach, albo że nalewki się nie słodzi, albo słodzi ciut ciut, albo dodaje miód. To w zależności czy mówiła to pani Chen, czy pan Yang, czy ten sąsiad z pieskiem pan Zhang, no chyba ze rodzina Yingów. Wybór odpowiedniej wódki po takiej rozmowie stał się jeszcze bardziej skomplikowany, ale ja już miałam moją wodę ognistą!

Oto przepis, który mi się spodobał: dojrzałe owoce yangmei należy umyć wodą i wysuszyć, (co jest trudne ze względu na strukturę owocu). Skuteczniej jest umyć je w alkoholu np. w chińskiej popularnej wódce 二锅头, wtedy nie trzeba owoców suszyć i można je od razu wkładać do czystego szklanego słoja. W wersji z cukrem   przekładać na zmianę warstwy owoców i warstwy cukru. Tu też były różne zdania co do proporcji owoców: 1/3, ½, 2/3 słoja. Następnie zalać to wysokoprocentowym alkoholem najlepiej o stężeniu powyżej 50%, niektórzy używają nawet 80%. Słój lub słoje zamknąć szczelnie i postawić w chłodne ciemne miejsce, odczekać 2-3 tygodnie, aż nalewka nabierze wiśniowego koloru owoców yangmei i już można się delektować. Tak jak dobre wino, nalewka im starsza tym lepsza. yanmei de zuofahttp://www.meishij.net/yinpin/yangmeijiu_1.html

U mnie (jak u każdego porządnego mieszkańca Ningbo) stoją słoje z nalewką i czekają na zacnych gości, którzy zawitają w moje progi. 13.jak-zmniejszyc-fotke_plDSC_4901.jak-zmniejszyc-fotke_pl IMG_0693.jak-zmniejszyc-fotke_pl Zbieranie yangmejek należy do tradycji na stałe wpisanej w kalendarz lokalnego życia towarzyskiego. Jest także świetnym pretekstem do odnowienia znajomości i potrzebnych guanxi, zobaczenia się z bliższą dalszą i rodziną, poznania kogo trzeba itd. Dlatego jeśli Wam ktoś zaproponuję wyprawę na zbieranie yangmejek przyjmijcie zaproszenie, bo to sama przyjemność: miły spacer po gaju, pogawędki w gronie zaproszonych osób, a przy okazji zbieranie yangmejek, które prosto z drzewa smakują najlepiej. Podczas radosnego szczebiotania na łonie natury wśród drzew pięknie ozdobionych yangmejkami załatwia się biznesy, romanse i takie tam.           Po przechadzce, jak to w Chinach, zasiada się przy suto zastawionym stole z lokalnymi smacznościami oraz popija się wiadomo czym – nalewką z yangmejek. Tylko nie dajcie się zwieść tej słodkiej owocowej popitce, która wchodzi jak kompot, bo procenty robią swoje. Widziałam już kilku „kozaków” braci Słowian, których fantazja ułańska poniosła i po uczcie nie dali rady wstać o stołu o własnych siłach, mało tego obudzili się dopiero następnego dnia lekko sponiewierani…  

Należałoby zakończyć tę historię jakąś zgrabną puentą, jedyne co przychodzi mi do głowy to: Don’t drink and fly! Don’t drink and drive!

don't drnk and fly don'r drink and fly2

Czarownica Anna                                                                                                                                    Tianjin luty 2015